Słyszałem kiedyś jak Alan Palinovsky (jest na fb) to tłumaczył komuś i ja się zgadzam z nim w 111 procentach: Na moim albo jego profilu jest też ciekawy text o nie znanych akademickim głowom źródłach depresji okrzyczanej dość powszechnie “chorobą”. Onanizator pewnie traktuje swoja aktywność świadome lub nie jako droge do rozładowania napięć .co daje mu być moze coraz bardziej chwilowe tylko odprężenia . Nie usuwa to jednak źródeł napięcia. Szczególnie jeszcze gdy takie czesto np. wspomagane obrazkami z głowy albo netu akty wykonuje sie instrumentalnie, mechanicznie , bez poczucia bliskości i intymności ze soba czy z wzajemnością kochającymi partner(k)ami.. Odprężanie tą drogą staje sie coraz bardziej częste i płytkie, wzmocnione czasem dyskomfortem , jako że to czynność czesto uważana za wstydliwą – i rlatego rodząca poczucie winy jeśli w jej trakcie nie ma się relacji w seksualnej bliskości z bliską miłosnie osobą. Sam w sobie indywidualny sex może też nieswiadomie dołowac ( “autohand job” w parze jako część miłosnego spektaklu w miłości do własnego ciała to insza inszość) – dodatkowo do przyczyni tworząch napiecia z których onanizmem człek sie próbuje wyzwolic . Poniewaź nie znikają przyczyny niezadowolenia mimo a także z powodu takiego być może niesatysfakcjonującego rozładowywania sie narastać może frustracja. Jeśli do onanizmu używa sie też wyobrażen podnietliwych sytuacji abo porno jakiegoś to seksualna energia nie zasila ciała onanizatora a idzie na zewnątrz do “wyobrażonego ” i “oglądanego ” – nie chcę tu wchodzic w te pozamaterialne aspekty sprawy które drenują “depresanta” z energii .. A samo spuszczanie spermy w akcie onanizmu wg np chińskiej medycyny samo w sobie osłabia ciało i na teraz, i ograbia je na przyszłość – wg medyków TCM faceci mają do dyspozycji ograniczoną liczbę “strzałów” w trakcie życia choć nie wszyscy taką samą . A i sama jakość ejakulacji różne ma skutki energetyczne – szybki odprężajacy chwilowo numer z reki czy w/na partnerkę /era bez poprzedzającego ejakulację długiego , miłosnego,, pełnego bliskości i intymności wzajemnego kochania , “tantrycznego dawania/brania,/wymiany” raczej bardzo mocno drenuje . .Cłopak jednak raczej nie od onanizmu słabnie na ciele i duszy a od poczuwania jego nieskutecznosci jako remedium na powody jego wewnetrznej dysharmoni . Choć w kabale mówią że jak sie strzela w przestrzeń spermą a nie do wnętra innego kochanago ciala to do takiego nomen omen nasienia życiowego przyklejają sie różne “byty”, które tak “zasilone” różne hockiklocki tu i tam onaniizatorowi ale i innym ponoć wyczyniac mogą . Choć to w energetycznym patrzeniu na wszechświat logiczne nie zaprzątałbym sobie tym jpóki co głowy ani ręki czy innego organu tylko poszukał jakie są w głębi powody “depresjo”dajne
Chcesz zostawić komentarz?
You must be logged in to post a comment.