Autor Wątek: Kurzajki  (Przeczytany 1456 razy)

Romuald

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 348
    • Zobacz profil
Kurzajki
« dnia: 12 Luty 2017, 21:57:04 »
Kurzajki to faza naprawcza poczucia wstydu. Ważne jest również znaczenie miejsca, w którym pojawiła się kurzajka. To może być miejsce, które faktycznie w jakiś sposób związane było z wydarzeniem, albo coś symbolicznego. (Przykład ze szkolenia RH lev. II: kobieta pokazuje kurzajkę na palcu serdecznym prawej dłoni dokładnie w miejscu, w którym w naszej kulturze nosimy obrączkę ślubną. Gilbert zadaje pytanie: "czego wstydziła lub wstydzi się pani w związku ze swoim ślubem?" Pada odpowiedź: "Wszystkiego!!!". Jakim tokiem myślenia dojść do zadania ostatecznego pytania w tym przypadku? Dłoń to działanie, czyli wiadomo było, że coś co zrobiła lub nie chciała zrobić. Dodatkowo palec serdeczny związany z relacjami i rodziną. Plus miejsce, w którym niegdyś nosiła obrączkę zanim rozstała się z mężem.)

wg GNM naskórek i kurzajki to nie tylko brak kontaktu chcianego ale też chęć uniknięcia kontaktu niechcianego (z niechcianą pracą, z mokrym polizaniem przez psa, z kimś kogo nie chcemy żeby nas dotykał), i że kurzajka jak rośnie to są kolejne przejścia przez faze naprawczą, i chwilę wcześniej przed rośnięciem występuje przejście przez pobudzenie bezsilnościowego stresowego uwarunkowania (obserwuj emocje i myśli)

Konflikt splamienia połączonego z żalem z powodu niewłaściwego gestu; czasem ma związek ze wstydem z powodu swojego pisma; wstyd związany z nieumiejętnością używania jakiegoś narzędzia; kciuk dodatkowo ma związek z oceną, aprobatą lub potępieniem i karą

Kurzajki występują w fazie zdrowienia konfliktu splamienia.  Pojawienie się kurzajek zawsze ma związek z zaznaczeniem konkretnej części ciała oraz momentem, w którym doznajemy wstrząsu.  Przykład: dziewczynka cierpi i żałuje, że ma złośliwego dziadka. Wstydzi się go, a w rezultacie pojawiają się u niej kurzajki na stopach. Stopy = korzenie = dziadek.   W fazie aktywnej występują małe owrzodzenia - ubytki - które pozostają niezauważalne. Za to w fazie zdrowienia - po rozwiązaniu konfliktu - ubytki zostają uzupełnione. Mózg wykorzystuje wirusy, aby przyspieszyć proces. Nasz mózg nie posiada poczucia estetyki, co tłumaczy wielkość kurzajek. Pamiętaj! Kurzajki zawsze pojawiają się po rozwiązaniu konfliktu.

Romuald

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 348
    • Zobacz profil
Odp: Kurzajki
« Odpowiedź #1 dnia: 15 Sierpień 2017, 09:58:05 »
Kurzajki na pośladku dziewczynki - Ralacja jest tłumaczeniem ze strony Helmuta Pilhara.

Kurzajki - mięczak zakaźny (łac. molluscum contagiosum)
Na przełomnie roku 2003/2004  u mojej córki Kathrin pojawiło się około 30-40 kurzajek, ale „tylko” na prawym pośladku. Nie wszystkie na raz, tylko systematycznie ich przybywało.
Niestety w książkach doktora Hamera nie znalazłem niczego na ten temat. Wiedziałam tylko, że jest to zmiana na skórze, która mogła być spowodowana dwoma rodzajami różnych konfliktów:
1.    konfliktem „oszpecenia/skalania”
2.    konfliktem "rozłąki".
Któregoś dnia, w styczniu 2003 roku, zdecydowałam się jednak pójść z córką do dermatologa, w nadziei, że może dostanie jakąś maść, która pomoże zlikwidować te narośla.  Chodziliśmy zawsze na basen i właśnie rozpoczynał się sezon. Bałam się, że możemy mieć kłopoty, jeżeli ktoś zauważy, że wchodzę na basen z dzieckiem mającymi kurzajki, którymi może „zarazić” innych. Sama naturalnie inaczej myślałam, ale wiecie jakie jest powszechne mniemanie lekarzy.
9-go lutego 2004 roku (w tym dniu dziadek ma urodziny, dlatego dokładnie tę datę zapamiętałam) miałyśmy wizytę u lekarza. Naturalnie nie ma na to żadnej maści, to byłoby za proste. Diagnoza brzmiała: ”mięczak zakaźny”.
Miejsca, które pokryte były kurzajkami zostały posmarowane maścią, mającą na celu znieczulenie, po czym przy pomocy narzędzia przypominającego z wyglądu łyżkę, kurzajki zostały usunięte. Naturalnie Kathrin zrobiła przy tym dosyć duży teatr. W nagrodę za dzielność, dostała perukę (na bal karnawałowy) której sobie życzyła.
Z biegiem czasu kurzajki jednak powróciły (około 30). Pojawiły się znowu w tym samym rejonie pupy. Pytałam osoby, które lepiej niż ja orientują się w GNM, jakiego rodzaju mógł to być konflikt. Ale od nie kogo nie dostałam odpowiedzi. Ciągle nurtowało mnie pytanie, co mogło być przyczyną tej zmiany na skórze? Wiosną (kwiecień albo maj) byłam na wykładzie Helmuta. Po wykładzie poprosiłam go o wyjaśnienie. Powiedział mi, że chodzi tu o konflikt z powodu rozłąki. Oznacza to, że córka albo czuje się w tym miejscu rozłączona, a tego nie chce, albo w tym miejscu chce być rozłączona.
Pan Pilhar spytał się mnie, w którym miejscu dokładnie na pupie znajdują się te kurzajki? Jak mu odpowiadałam na to pytanie, że są one umiejscowione nisko, mniej więcej w okolicy kości kulszowej (na niej się siedzi), to stało się dla mnie jasne, dlaczego Kathrin dostała tam kurzajki.
Moja córka jest praworęczna, a więc jest to jej strona partnera.
Podczas naszej ostatniej wizyty w stajni (Kathrin jeździ na kucyku), nie było w boksie jej ulubionego kucyka  Neptuna. Boks stał pusty, ponieważ koń zdechł.
Mówię wam, rozpacz i smutek u Kathrin trwały miesiące. W tym czasie nie było wieczoru, żeby z tego powodu nie płakała. Od właścicielki konia dostałam zdjęcie Neptuna, które do dzisiaj stoi na jej biurku.
Za każdym razem, jak jechaliśmy do gospodarstwa i Kathrin widziała pusty box, przeżywała ponownie konflikt. To była szyna.
Od razu stało się dla mnie jasne, że musi ona unikać tej stajni. Po prostu nie jeździliśmy do tego gospodarstwa. Za to często odwiedzialiśmy inną szkołę jazdy konnej dla dzieci. W niej Kathrin mogła jeździć na innych kucykach i wkrótce z jednym z nich bardzo się zaprzyjaźniła.
Od momentu, jak zaczęliśmy unikać stajni, w której był Neptun, Kathrin nie dostała żadnej kurzajki. Skarżyła się tylko, że te, które miała, strasznie ją swędzą. W nocy wszystkie je pozdrapywała. Miejsca te dosyć mocno krwawiły, ale te małe ranki goiły się jak zwykłe krosty. Od tego czasu nie dostała więcej żadnej kurzajki i to mimo, tego, że byliśmy czasami w gospodarstwie, na którym swego czasu żył Neptun. Moja córka po prostu rozwiązała definitywnie ten konflikt.
Uwaga:
Kurzajki są wynikiem tzw. „zdrowienia w zawieszeniu“ konfliktu typu "rozłąka", na który reaguje naskórek (epidermis). W fazie aktywnej tego konfliktu w naskórku powstają owrzodzenia i skóra traci wrażliwość. W fazie zdrowienia ubytki te zostają wypełnione nową tkanką. Temu towarzyszą bóle (unerwienie według schematu naskórka). Proces „zdrowienia w zawieszeniu“ występuje wówczas, gdy występuje szyna. Ona powoduje powrót aktywności i przerywa fazę zdrowienia. Jeżeli „schodzi” się z szyny, to organizm przechodzi w fazę zdrowienia, które trwa aż do momentu ponownego pojawienia się szyny...itd.
Sam konflikt jest zawsze z czymś kojarzony (asocjacja). Dziewczynka ta skojarzyła śmierć jej ulubionego konia z odczuciem rozłąki. Również miejsce, w którym dochodzi do rozłąki, zostaje przez organizm ustalone w momencie uderzenia DHS-u (w momencie przeżycia konfliktu). W przypadku tej dziewczynki była to pupa, ponieważ podczas jazdy siedziała na koniu. Właśnie tym miejscem ciała skojarzona została rozłąka, a dokładniej połową reagującą na konflikt odnośnie partnera (u praworęcznej). Dziecko to odczuwało konia jako swego partnera. Jeździła na partnerze koniu, dlatego w momencie rozłąki zareagowało właśnie to miejsce, w którym doszło do rozłąki z partnerem. A szyną był pusty boks Neptuna.
Konflikt jest tylko wówczas rozwiązany, jeżeli staje się całkowicie bezprzedmiotowy.
Omjanie stajni, w którym stał kiedyś Neptun było bardzo mądrą decyzją  tej matki. Dzięki omijaniu kontaktu z szyną, zostają wyeliminowane nawroty aktywności i osobnik staje się całkowicie zdrowy.
W momencie, gdy dziecko znalazło „zastępstwo” dla Neptuna, śmierć  tego ulubionego zwierzęcia stała się bezprzedmiotowa i dziecko mogło sobie dobrze poradzić z konfliktem. Dzisiaj dziewczynka może przebywać w pobliżu pustego boksu Neptuna, bez wywoływania żadnej reakcji. Szyna (pusty boks Neptuna – partnera, który umarł) przestała istnieć.
Czyż nie jest to wspaniale (bio)logiczne i nieskończenie ludzkie?
Na tym przykładzie widać, jak indywidualnie różne są wszystkie historie pacjentów. Istnieje nieskończenie wiele rodzajów „rozłąki”! Jedna osoba chce rozłączyć się, a inna nie chce rozłąki. Jedna osoba chce rozstać się z partnerem, a inna nie chce rozstać się z dzieckiem. Jedna osoba kojarzy rozłąkę ze skórą głowy, a inna ze skórą na pośladkach...itd. Pośród wszystkich tych przykładów nie ma dwóch identycznych przypadków. I mimo tego wszystkie te przypadki mają wspólny mianownik: odkryte przez doktora Hamera biologiczne prawa i regułu.
Dzięki tej wiedzy dochodzi się do przyczyny „choroby”.
GNM nie pozostawia żadnych skutków ubocznych, prawie nic nie kosztuje, a w jej centrum jest życie. Germańska Nowa Medycyna jest zrozumiała dla każdego!