Autor Wątek: Tarczyca  (Przeczytany 5075 razy)

Romuald

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 352
    • Zobacz profil
Tarczyca
« dnia: 13 Luty 2017, 00:31:39 »
Guz - konflikt niemożności przełknięcia kęsa, bycia niewystarczająco szybkim, aby go złapać. Np. bycie niewystarczająco szybkim, aby czegoś dokonać
Niedoczynność tarczycy to konflikt o treści: "Mam tyle rzeczy do zrobienia, nigdy temu nie podołam" i/lub "Bycie powolnym ratuje mi życie". Sama choroba Hashimoto to warunek czasu: "MUSZĘ SPOWOLNIĆ CZAS". No to teraz poskładaj te informacje do swojego życia i odpowiedz sobie dlaczego masz problemy z tarczycą. Co do włosów to może być kilka przyczyn - brak głasków, i/lub lęk przed schwytaniem - ale też wiele innych przyczyn. Na pewno brak minerałów i witamin

czyli... spowalniam czas, aby to co ma mnie spotkać np. za 30 dni, zdarzyło się jeszcze później - niektórzy to nazywają "wydłużaniem czasu".

Hashimoto to warunek czasu: "Muszę spowolnić czas". Np: Jest luty. 30-letnia kobieta dowiaduje się, że jej mama jest bardzo chora i umrze we wrześniu. Jest zrozpaczona, że nie może zrobić nic, by uratować matkę. Automatyczny mózg córki rozwiązuje problem, niszcząc tarczycę: spowalniając czas. Wrzesień poczeka !!!

Mam wrażenie, że wzorce psychiczne jaki wypisał Romuald dotyczą bardziej aspektu niedoczynności tarczycy (problem z zarządzaniem swoją energią, która była zbyt marnotrawiona, przez co wynikła potrzeba spowolnienia organizmu, zmuszenia go do odpoczynku...) Ale w Hashimoto podstawowym mechanizmem jest autoagresja, a z tym może łączyć się wiele autoagresywnych wzorców - od chęci odejścia z tego świata, wycofania się, odpoczynku od wiecznej walki życiowej po katowanie się poczuciem winy np. lub wiecznie przedkładanie czyichś potrzeb nad swoje... Mówię z własnego doświadczenia, jako osoba będąca w procesie uzdrawiania samej siebie, nazwanym przez środowisko lekarskie chorobą Hashimoto

Czy można coś więcej o samej niedoczynności? Jestem właśnie na etapie poszukiwania przyczyn lekkiej niedoczynności. Poza parametrami TSH, wszystko w porządku. Zaciekawił mnie wzorzec psychiczny. Wydaje się być zasadny w moim przypadku, tylko jak sobie z nim poradzić?

Więcej pozytywnego myślenia i działania! Zrób coś dla siebie i dla innych !!! Zacznij żyć pełnym oddechem! Pokrzycz sobie czasami z radości !!!

Gilbert kiedyś dał nam sugestię, że przy Hashimoto pomaga czasem szukanie odwrócenia konfliktu: "ktoś z klanu rodzinnego wolałby, żeby mnie nie było". Hashimoto możemy rozpatrywać także abstrahując od czasu. To choroba autoimmunologiczna - zniszczenie tarczycy => coś dzieje się z naszą linią dziedziczenia, pojawia się aspekt destrukcji i stąd przykład konfliktu: "ktoś z klanu rodzinnego wolałby, żeby mnie nie było"

Nadczynność tarczycy i główny cel: "Trzeba wszystko robić szybko, bardzo szybko". Tarczyca jest organem czasu, są w niej zapisywane konflikty, które pojawiają się niespodziewanie. "Musisz zrobić to szybko, szybko! Musisz to zdobyć!". Guz tarczycy produkuje większą ilość tyroksyny, hormonu przyspieszającego metabolizm ludzkiego organizmu i zwiększającego szanse na zdobycie kęsa. Część wydzielnicza tarczycy składa się z pęcherzyków, które wydzielają dwa hormony: T3 i T4. Ten archaiczny konflikt pobudza człowieka do większego przyspieszenia, aby skuteczniej działał w ważnej dziedzinie

Tarczyca jest organem czasu, są w niej zapisywane konflikty, które pojawiają się niespodziewanie.

Tarczyca
   
Biologiczne Prawa Natury dr Hamera uświadamiają, że tzw. choroby, które przez setki były dla nas karą Boską, czymś złem i złośliwym, czy błędami natury, są celowymi poczynaniami Natury. tzw. Sensownymi Biologicznymi Specjalnymi Programami Natury. Zafascynowani jej precyzyjnością odkrywamy, że Matka Natura w cudownie sensowny i celowy sposób wszystko zaplanowała. W oparciu o te Prawa przede wszystkim musimy znaleźć odpowiedź na pytanie jaki sens biologiczny te programy posiadają.

Na podstawie znanych nam Praw możemy ocenić w jakiej fazie dane wydarzenie się znajduje. Czy jest to faza aktywna, czy faza zdrowienia. Tzn. czy sens biologiczny został już spełniony, czy też dojdzie dopiero do jego spełnienia (w zależności od narządu, w którym występuje wydarzenie „chorobowe” – tzn w zależności od tego, z jakiego listka narząd powstał).

Również tzw. choroby tarczycy mają swój biologiczny sens. Przy pomocy organu tarczycy organizm reguluje wymianą hormonalną, tzn. hormony pośredniczą w kierowaniu mechanizmami, które umożliwiają naszym narządom wykonanie określonych zadań. Zmiany występujące na tkance gruczołowej tarczycy produkującej hormony, powodują albo pobudzenie funkcji tarczycy (nadczynność) albo osłabienie jej funkcji (niedoczynność). Np. Choroba Basedowa jest synonimem tarczycy wykazującej nadczynność = hipertyreoza, podczas której zwiększa się ilość hormonów tarczycy wydalanej do krwi. Rezultatem jest zwiększona przemiana materii i nadpobudliwość całego organizmu.

Natomiast niedoczynność tarczycy = hipotyreoza, charakteryzuje się zwolnieniem procesów życiowych organizmu, w towarzystwie niedrożności odprowadzających przewodów tarczycy, spowodowanej cystami, które można by porównać do guzkowatych cyst na szyi. W rezultacie za mała ilość tyroksyny zostaje wydzielona do krwi (w okresie archaicznym tarczyca i przytarczyce były organami wydzielającymi do jelita, dzisiaj są one gruczołami wydzielającymi do krwi, tzw. gruczoły dokrewne).

Natomiast treść konfliktu odpowiedzialna za gruczolakoraka części groniastej (grona są pozostałością błony śluzowej archaicznego jelita) tarczycy:

po lewej stronie pnia mózgu to: konflikt „nie móc szybko pozbyć się czegoś”. Np. ktoś nie pozbył się w odpowiednim czasie akcji, które teraz są bezwartościowe. Biologicznym sensem (w fazie aktywnej) jest zwiększenie przemiany materii poprzez zwiększenie ilości wydzielanej tyroksyny. W ten sposób łatwiej jest pozbyć się jak najszybciej niechcianego kęsa,

po prawej stronie pnia mózgu to: konflikt „nie móc złapać czegoś” (nie móc wejść w posiadanie), czego bardzo się sobie życzy (ponieważ jest się za powolnym-nie reaguje się wystarczająco szybko). Biologicznym sensem (w fazie aktywnej) jest zwiększenie tempa przemiany materii poprzez zwiększenie ilości wydzielanej tyroksyny, żeby jak najszybciej zdobyć ten bardzo chciany kęs.

Przykład: Pewien 32-letni lekarz (anestezjolog) wystąpił o otwarcie przewodu doktorskiego. W rzeczywistości realizacja tego planu była trudniejsza, jak to sobie początkowo wyobrażał. Teraz siedzi już nad pracą doktorską 4 lata i musi ciągle składać podania o przesunięcie terminu jej obrony. Od tego czasu cierpi on na nadczynność tarczycy (hipertyreoza). Po lewej stronie, ponieważ nie jest wystarczająco szybki, ażeby oddać pracę doktorską, a po prawej stronie, ponieważ nie jest wystarczająco szybki, ażeby otrzymać tytuł akademicki. Lekarz ten leczy się farmakologicznie przy pomocy tyreostatyków, które hamują czynność gruczołu tarczowego. Rozwiązaniem tego konfliktu byłaby najszybsza zakończenie przewodu doktorskiego, tzn. jak najszybsza jej obrona. Wówczas rozpoczęłoby się serowacenie guzów i tym samym praca gruczołu zostałaby znormalizowana.

W fazie aktywnej rośnie zwarty gruczolakorak, z wyglądu podobny do kalafiora, posiadające właściwości wydzielnicze – toksyczne wole guzkowe (choroba Plummera), tzw. wole z nadczynnością tarczycy (hyperthyeosis), czy wole miąższowe (struma parenchymatosa), albo choroba Graves-Basedowa, czy thyreotoxicosis. Z powodu nadczynności dochodzi do zwiększenia tempa przemiany materii i osobnik jest aktywniejszy i szybszy. Większość tych jędrnych, guzowatych narośli gruczołu tarczycy zostaje (obecnie) otorbiona. Jeżeli jednak w fazie aktywnej mają do nich dostęp mykobakterie, to guzy te zostają w fazie zdrowienia zredukowane poprzez gruźlicze serowacenie. Przy tym normalizuje się poziom hormonów. Taki przebieg byłby biologicznie normalnym procesem..

Brak bakterii gruźlicy (ważnych do życia) podczas fazy zdrowienia w SBS®-ach sterowanych przez pień mózgu, powoduje, że mimo rozwiązania konfliktu (brak pocenia się w nocy, tylko inicjowana temperatura) nie dochodzi do redukcji guza. Guz pozostaje, co właściwie biologicznie nie jest prawidłowe. W naturze taki przypadek nie występuje, ponieważ mykobakterie należą do Biologicznego Programu Natury.

Jeżeli brak jest tych mikrobów, to oznacza że tarczyca albo przysadka mózgowa, w fazie zdrowienia albo po zakończeniu SBS®-u, w dalszym ciągu produkują nadmiar hormonów, (swego czasu, przejściowo, było to potrzebne organizmowi, ale nie na stałe) mimo, że konflikt został już rozwiązany. W ten sposób zostaje zakłócona praca całego układu dokrewnego (hormonalnego), a pacjent jest utrzymywany „sztucznie” w chorobie. W ten sposób „choruje” na nieprawdziwą thyreotoxicosis, której by nie było, gdyby w odpowiednim czasie, tzn. już w fazie aktywnej, miał prątki gruźlicy. W takim przypadku, żeby doprowadzić do zmniejszenia poziomu tyroksyny, pozostaje tylko operatywnie usunąć narośle.

Przytarczyce to cztery maleńkie gruczoły (każdy z nich ma średnicę kilku milimetrów i waży kilka miligramów). Leżą na tylnej powierzchni tarczycy. Są tak niewielkie, że czasem podczas operacji usunięcia tarczycy chirurg przypadkowo wycina także przytarczyce. Treść konfliktu odpowiedzialna za gruczolakoraka przytarczyc:

Po lewej stronie pnia mózgu: konflikt „nie móc czegoś wypluć” (nie móc się pozbyć wypluwając) z powodu niedostatecznej ilości wapnia we krwi mięśnie nie mogą sprostać zwiększonemu zadaniu, przed jakim w tym momencie stoją (w tkankach miękkich wapń reguluje metabolizm i funkcje fizjologiczne – jony wapnia są regulatorem skurczu mięśni). W związku z tym, wskutek niewystarczającej ilości wydzieliny nie można wypluć (wydalić) niechcianego kęsa. Biologiczny sens w fazie aktywnej, (właściwość wchłaniania) leży w podniesieniu poziomu wapnia we krwi, ażeby usprawnić pracę mięśni. Przede wszystkim chodzi tu o archaiczne mięśnie gładkie, znajdujące się po lewej stronie gardzieli, które odpowiedzialne są za wydalenie.

Po prawej stronie pnia mózgu: konflikt „nie móc czegoś pochłonąć” (wejść w posiadanie) z powodu za niskiego poziomu wapnia we krwi z powodu niedostatecznej ilości wapnia we krwi mięśnie nie mogą sprostać zwiększonemu zadaniu, z jakim w tym momencie są konfrontowane. Wskutek tego (słabe wydzielanie) nie można wejść w posiadanie kęsa (nie może być połknięty) W fazie aktywnej konfliktu rośnie zwarty gruczolakorak o wyglądzie kalafiora, posiadający właściwości wydzielania (tzw. twarde wole) czemu towarzyszy hyperparathyroidis (zwiększenie wydzielania parathormonów, czy nasilenie ich mechanizmów regulujących) co reguluje poziom wapnia (przytarczyce – wydzielają parathormon=PTH, utrzymujący odpowiedni poziom wapnia we krwi). Biologiczny sens w fazie aktywnej (tylko dla części o właściwościach wchłaniania) polega na podwyższeniu poziomu wapnia we krwi, w celu polepszenia pracy mięśni, biorących udział w przyjęciu (wchłonieniu) kęsa. Jeżeli w momencie DHS-u organizm nie miał mykobakterii, to również guzy przytarczyczne pozostają. Zostają one wprawdzie otorbione, ale poziom hormonu pozostaje podwyższony. Przy normalnym biologicznym przebiegu (redukcji przez mykobakterie) zostają one zredukowane przez serowacenie, po czym następuje normalizacja poziomu hormonu.

Poza rakiem i tarczycy i przytarczyc, które wykazują przyrost komórek w fazie aktywnej i przyporządkowane są ewolucyjnie do pnia mózgu istnieją zmiany innych części tych organów, które są sterowane przez korę mózgową i które ewolucyjnie zaliczane są do przewodów odprowadzających szczątkowych łuków skrzeli, względnie przewodów odprowadzających, które są wyściełane nabłonkiem płaskim i które w fazie aktywnej wykazują ubytek tkanki (owrzodzenia). O ile w konfliktach sterowanych przez pień mózgu, prawo- i leworęczność nie ma znaczenia, to w organach sterowanych przez korę mózgową jest ona dla pracy diagnostycznej niezmiernie ważna. Właśnie ta „ręczność” decyduje, jakiego rodzaju konflikt pacjent przeżył podczas DHS®-u. Prosty test z klaskaniem w ręce jest najpewniejszą metodą, ażeby ustalić jaką półkulą mózgu człowiek pracuje. Jest prawa ręka u góry (rąka wiodąca), to osoba jest praworęczną. Jest lewa ręka wiodącą, to osoba jest leworęczna.

Owrzodzenie (archaicznych) przewodów odprowadzających tarczycy (tzw. guzki zimne) – jego ośrodek sterowania leży w korze mózgowej czołowo po lewej stronie, a treścią jego konfliktu jest: „czuć się bezsilnym”, „mieć związane ręce”, „trzeba koniecznie coś przedsięwziąć, a nikt niczego nie robi”. Biologiczny sens leży również w tym przypadku w fazie aktywnej. Wówczas wskutek owrzodzenia dochodzi do powiększenia światła przewodów i przez to zostaje zwiększone wydzielanie tyroksyny (w okresie archaicznym wydzielanie miało miejsce do jelita, dzisiaj do krwi). W fazie aktywnej tworzy się w dawnych przewodach odprowadzających tarczycy (obecnie na zewnątrz zamknięte, teraz gruczoły wydzielania wewnętrznego) rakowe owrzodzenie, którego wprawdzie się nie zauważa, ale czasami czuje się go w formie tzw. rwania w okolicy tarczycy. W fazie zdrowienia tworzą się tzw. obojętne hormonalnie (również pozamostkowe albo śródpiersiowe) cysty (torbiele) tarczycy. Te hormonalnie obojętne cysty mają ten sam mechanizm, jak cysty non Hodgkina. Wówczas mówi się o torbieli tarczycy czy łagodnym wolu, o niezapalnym i nienowotworowym powiększeniu gruczołu tarczowego.

Natomiast czołowo po prawej stronie w korze mózgowej znajduje się ośrodek sterowania reagujący na konflikt typu „strach przed nieuchronnym niebezpieczeństwem nadchodzącym z przeciwka”, np. strach przed rakiem po otrzymaniu diagnozy.

Biologiczny sens leży w zwiększeniu światła szczątkowych łuków skrzeli poprzez owrzodzenie w celu poprawy przepływu wody oraz oddychania. W fazie aktywnej powstaje owrzodzenie nowotworowe w szczątkowych łukach skrzelowych, które są wyściełane nabłonkiem płaskim. Czasami odczuwa się wówczas słabe bóle w okolicach szyi. W fazie zdrowienia, po zażegnaniu uczucia konfliktu z powodu strachu, wokół powstałego uprzednio owrzodzenia, błona śluzowa nabrzmiewa. Wskutek tego tworzą się cysty, zawierające serowaty płyn. W śródpiersiu mogą one sięgać aż do przepony. Cysty te są błędnie „węzłami” non Hodgkina i przez medycynę szkolną diagnozowane dopiero w fazie zdrowienia. W miarę upływu fazy zdrowienia, obrzęk powoli się cofa. Przy każdym zdrowieniu owrzodzeń nabłonka płaskiego przy pomocy wirusów dochodzi do przejściowego zatoru przewodu (jeżeli owrzodzenie ma miejsce w narządach o kształcie rury). Również w szczątkowych łukach skrzeli szyi, względnie w dawnych przewodach odprowadzających tarczycy, obserwujemy to zjawisko. W fazie zdrowienia, jeżeli nie dojdzie do żadnych nawrotów i pacjent nie wpadnie w tzw. „błędne koło”, torbiele powoli się cofają. Jeżeli zaistnieje „błędne koło”, to może dojść do sklejenia i zrośnięcia przewodów, tzn do ich całkowitej niedrożności. Takie stadia końcowe nie powodują jednak w rzeczywistości groźnej symptomatyki. Pacjent może z nią dożyć nawet do 100 lat. Pacjentów z torbielami śródpiersiowymi (tzw.struma retrosternalis) często operuje się na klatce piersiowej, ażeby dotrzeć do śródpiersia. Często już sama perspektywa mającej się odbyć operacji jest dla pacjenta powodem do przeżycia nowego DHS®-u, tym razem z powodu odczucia „ataku przeciwko klatce piersiowej”, co oznacza śródbłoniaka opłucnej, co w medycynie szkolnej nazywa się „przerzutem”. Jeżeli uda się pacjentowi rozwiązać ten konflikt, to oznaką zdrowienia jest wysięk do opłucnej.

Medycyna szkolna prognozuje ten objaw jako zwiastun rychłej śmierci.

Wkrótce nastąpi nowa era! Pokonani, zahipnotyzowani paniką i wystraszeni diagnozą pacjenci, będą należeli do przeszłości.

Każdy tzw. „pacjent” potrafi tak samo zrozumieć Totalną Biologię i GNM jak jego doktor i jeżeli tylko jest on w stanie zrozumieć Matkę Naturę, to staje się prawdziwym kierownikiem całego postępowania. Dzisiejszy cywilizowany człowiek ma całkowicie błędny stosunek do „choroby”, Uważa ją za coś wrogiego. Jest to przestarzałe i prymitywne wyobrażenie starego testamentu, który przedstawia chorobę jako coś nienaturalnego, a zwierzętom i roślinom odmawia posiadania duszy. Totalna Biologia w tym Germańska Nowa Medycyna jest prawdziwym Boskim darem, obejmującym zarówno rośliny, zwierzęta oraz ludzi.

Prawa Natury
Witam, to zależy o jakiej częśći tarczycy mówimy. Jeśli chodzi o część endodermalną - tkankę gruczołową - tam rośnie guz w aktywności konfliktu. Temat konfliktu zależy od strony która jest dotknięta : prawa strona - "nie być dość szybkim, aby złapać kęsa", lewa - "nie być dość szybkim aby się pozbyć kęsa". Tu nie ma znaczenia ręczność, tylko stronność wg schematu "pragęby" Przykłady: w sklepie współpracownica szybciej podbiega do drzwi wejściowych i przechwytuje klientów, Lekarz mówi: Pan przyszedł do mnie zbyt późno. W tej chwili nie można już nic zrobić z tym schorzeniem. I lewa strona - przykład z ksiażki dr Hamera: nie pozbyło się na czas wartościowych papierów, których wartość maleje. Te guzy w aktywności mają zwiększyć produkcję tyroksyny --> zwiększona przemiana materii --> bycie szybszym , aby złapać kęsa/pozbyć się go. Diagnoza to wole, guz tarczycy, nadczynność.
Tarczyca ma jeszcze część ektodermalną (przewody wyprowadzające), która reaguje na konflikt: "mieć związane ręce", "trzeba coś zrobić, ale nikt nic nie robi", "czuć się bezsilnym w jakiejś sprawie" - tu ma znaczenie ręczność.

Powiększona tarczyca
Konflikt: czuć się bezsilnym – mam związane ręce, trzeba koniecznie coś przedsięwziąć, a nikt nic nie robi. Na przykład, raka tarczycy powoduje konflikt typu ”nie móc się czegoś szybko pozbyć” spowodowany niedostateczną ilością wydzieliny hormonu do jelita. Może to być, na przykład problem z niemożnością pozbycia się na czas wartościowych papierów, których wartość drastycznie nagle maleje.

-jestem zbyt wolna żeby ZDOBYĆ to, czego chcę
-jestem zbyt wolna żeby POZBYĆ SIĘ tego, czego chcę
muszę być szybsza

guzy często też zostają PO rozwiązaniu konfliktu. organizm po konflikcie nie umie ich usunąć i po prostu zostają guzy jako efekt uboczny po konflikcie. należy wtedy zadać sobie pytanie czy konflikt już został rozwiązany ostatecznie.




Romuald

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 352
    • Zobacz profil
Odp: Tarczyca
« Odpowiedź #1 dnia: 31 Lipiec 2017, 20:42:12 »

Hashimoto – odpowiedzi na zapytania.
27 lipca 2017 ~ Ania Szyma   

Po ostatnim poście na temat Hashimoto. Całościowo pojawiły się zapytania na priv i na maila. Najczęściej: Co zrobić? Jak w Totalnej Biologii przepracować to, co kryje się pod chorobą?

NAJWAŻNIEJSZE to przepracowanie wzorców emocjonalnych!
Nie namawiam nikogo na odrzucenie leków na tarczycę! Rozglądnijcie się jakie są alternatywy w leczeniu tarczycy. Patrz też koniec artykułu.

To, co dla mnie jest istotne to to, że przed sobą odkryłyście, że to jest ten problem. Że za Hashimoto stoi konflikt szybkości, pędu za sprawami, ale i agresja… choć trudno o niej mówić …
Zrozumienie skąd, dlaczego schorzenie jest i co się za nim kryje – otwiera umysł i ciało na zmiany.

Dojście do wzorów emocjonalnego reagowania i zmiana ich może odbywać się różnie. Totalna Biologia korzysta z radykalnego wybaczania.
Można posiłkować się EFT, TRE -np. 1-2 lekcje z trenerem TRE i potem same ćwiczycie, możecie spróbować ustawień Hellingera, może terapia metodą psychologii zorientowanej na proces? Jest wiele dróg do zdrowia. Trzeba znaleźć tę dla Was. Popatrzcie, dowiedzcie się jak pracują ludzie, znajdźcie opis metody. Znajdźcie terapeutę – popatrzcie na niego/ na nią. Poczujcie czy chcecie z nią/nim pracować. Ja kilka razy nie czuła a poszłam i skończyło się rozczarowaniem.

Tu może rozlegnie się jęk zawodu. Wiem… znam to …  wszystkie terapie kosztują… ale EFT czy TRE lub to można obejrzeć na youtube i wykonywać w domu.
Prawda też jest taka, że wzorce każdy z nas ma trochę inne bo… historia rodzinna jest zupełnie inna i pracuje się z ludźmi indywidualnie. Ważne przy Hashimoto jest po kim jest wzór silnej, szybkiej kobiety, skąd przyszła wściekłość? Czy sama ją wygenerowałaś czy w twoje historii to mama/babcia/prababcia uruchomiła wzorzec? Wtedy bywa, że trzeba do tego przodka wrócić. Jak żyjesz teraz? Jakie relacje masz z partnerem/mamą/ojcem etc.
Tu nie ma jednego „antybiotyku” dla wszystkich.

Ja pytam o różne rzeczy dziewczyny, które zwracają się do mnie. Tak, żeby zyskać w miarę pełny obraz problemu. Zalecam trochę zmian w jedzeniu, w aktywności fizycznej i wreszcie daję wskazówki związane z radykalnym wybaczaniem czy inne formy wspomagania, które prowadzą do uwolnienia emocji. Naprawdę jest tego dużo.

To, o co proszę to pokora w trakcie technik. Dawanie sobie czasu. Problemy są ułożone warstwowo jak jeden ściągasz – to pod spodem może być kolejny. Jeśli choroba rozwijała się 5-10 lat możesz nie „nastawić” tego na właściwe tory jedną techniką czy warsztatem w jeden dzień. Prócz warsztatu pracy z emocjami może trzeba będzie pracować z ciałem.
Jeśli coś jest za trudne i nie potrafię pomóc ci się odblokować mówię gdzie, czego szukać, czasem do kogo się zwrócić i ile kosztują terapie, warsztaty lub indywidualne konsultacje u ludzi pracujących z traumami.
Pamiętaj! Każda rozmowa, list… to kropla, która drąży twoją twardą skorupę. W końcu przyjdzie uwolnienie ale nie wiesz jeszcze, która technika pomoże puścić, jak i nie wiesz jaki plan co do Ciebie jest tam u Góry.

Nastaje czas leczenia przez zrozumienie.

To nie terapeuci leczą.To nie ustawiacze „naprawiają”.  To nie terapeuta TB „radykalnie wybacza”. To wy sami dochodzicie lub … nie do rozwiązań.
To wy poprzez zrozumienie, że trauma, niewłaściwe myślenie czy historia rodziny ma na was wpływ – zaczynacie proces przemiany!
Owszem można pokazać różne narzędzia, opisać dokładnie i omówić co trzeba zrobić, ale przez proces przechodzicie same/ sami.
Jeśli ktoś zapłaci i wewnętrznie się nie otworzy lub postawi się ponad … – to jest jego ścieżka i wybór. Takiej osoby nie można „ratować”czy przymuszać … to jest wbrew niej samej. Może nawet wbrew Jej/ Jego Duszy?

Jeśli w osobie jest  cień pewności… pychy… „manie” racji  czy zarozumiałość … że jest lepsza od kogoś…  Takie osoby wykonają parę ćwiczeń/technik… idą na warsztat i zdarza się, że mówią „to nie działa”… Jeśli trafią na ustawienia to może i Hellinger nie zrobi „ustawienia” takiej osobie…właśnie czując coś pośredniego miedzy pychą i arogancją. Spieszy im się, czasem dużo mówią,… Nie ma w tym woli do zmiany. Jest chciejstwo. Takie osoby nie przyjmą wskazówek,  nie chcą słuchać, mają swoje, usztywnione oczekiwania, „odgrywają” np ustawienie – zamiast czuć … oddychać… patrzeć w to z pokorą.

To może oznaczać, że takie osoby potrzebują cierpienia. Bo tak jak mówi Rumi „Tam, gdzie jest cierpienie, pojawia się okazja do wzrostu i zdobycia prawdziwego szczęścia.”
Czasem Dusza potrzebuje cierpienia, żeby się oczyścić a czasem musi pójść ku śmierci. I nie wolno się w to mieszać.
Choć to trudne…

Nikt też nie powie Wam ile trzeba czasu trzeba aby choroba się cofnęła. Takie pytanie jest z poziomu umysłu.

Motywacja musi być głęboka bo czasem wraz z ćwiczeniami czy warsztatami czujesz ogrom cierpienia swoich bliskich, niespodziewane, ukryte zdarzenia… spotykasz się z tym, co potrzebuje Dusza a nie z tym co „chce” umysł.

Wewnętrzny proces zmiany to Twoja ścieżka…

Złóż broń.
Poczuj.
Zdaj się na prowadzenie…